Pozostałe

Algorytm też jest rodzicem i pokazuje sek...

Miałem jedenaście lat i nie miałem najmniejszego pojęcia co to se..s. Zero, kompletna pustka. Słowo to wpadło do mojego życia gdzieś około 12 roku życia, przemycone szeptem na przerwie w szkole ze śmieszkowaniem i rumieńcem. Dorośli pilnowali, żebyśmy nie zobaczyli tego, co sami sobie oglądali w ukryciu przed nami. Oglądali "świerszczyki" schowane za regałem przemycane z RFN.

Algorytm też jest rodzicem i pokazuje sek...

Dziś jest inaczej. Wystarczy telefon, i nie mam na myśli nastolatka, który czegoś aktywnie szuka. Mam na myśli dziecko, które klika w telefonie, bo dzieci klikają wszystko co inne, a resztę robi za nie algorytm. Średni wiek pierwszego kontaktu z pornografią to dziś niecałe jedenaście lat, a prawie co piąte dziecko miało styczność z taką treścią przed dziesiątym rokiem życia. Nie w piwnicy jakiegoś PRLowskiego blokowiska u starszego kolegi jak dawniej a na własnym telefonie często w swoim pokoju w dowolnej chwili.

Jestem ojcem i robię, co mogę. Blokady rodzicielskie na każdym urządzeniu w domu, historia przeglądania, wiem co syn ogląda, kiedy ogląda i co robi w sieci. Brzmi jak kontrola i zapewne nią jest. Ale to minimum przyzwoitości wobec dziecka, które jeszcze nie ma pojęcia co to znaczy i do czego prowadzi. Tylko problem w tym, iż ja wiem, że to tak na prawdę nie wystarczy. Bo co z bajeczką na YouTube Kids, w aplikacji stworzonej właśnie po to żeby rodzic mógł na chwilę odpuścić i dać dziecku tablet. Bajeczka która grzecznie leci sobie dwadzieścia minut, a na końcu lub w środku wjeżdża coś czego tam absolutnie nie powinno być? To ma nawet swoją nazwę, Elsagate. Ktoś wklejał w tytuły filmów słowa typu "Elsa", "edukacyjne", "Świnka Peppa", żeby algorytm sam podsunął to dzieciom, a w środku czekała niespodzianka, która z bajką dla maluchów nie miała wspólnego absolutnie nic. YouTube twierdzi, że nie wszystko da się sprawdzić i że żaden automat nie jest nieomylny. Czyli w skrócie: zgłaszajcie, a my przepraszamy. Zresztą, teraz instagrama zalewają kilkusekundowe filmiki, które mają prezentować garnki, paznokcie i inny chłam. Ale wystarczy patrzeć dokładnie, a nagość jest tłem do filmiku. Niby przypadkiem odsłonięte łono, biust czy....

Problem w tym, iż platformy nie mają żadnego powodu, żeby ten problem realnie rozwiązać bo mają powód odwrotny. Dziecko przyklejone do ekranu to ruch - ruch to reklamy - reklamy to pieniądze. Weryfikacja wieku wygląda tak, iż wpisujesz datę urodzenia, klikasz "mam 18 lat" i już jesteś dorosły. Blokada rodzicielska działa dopóki dziecko siedzi w twojej sieci i na twoim sprzęcie w zasięgu twojego wzroku. I w tym jest największy problem. Żaden portal, nie daje nam rodzicom nic, co by zabezpieczało przed takimi treściami nasze dzieci. I nie ważne ile adresów, słów, zdań zablokuję na routerze - nigdy nie mam 100% pewności czy coś się nie "przemyci". Nie wiem jak inni rodzice, ale ja na routerze mam osobną sieć wifi dla dziecka. W tej sieci blokuję słowa, zdania, strony itp., które miały by negatywny wpływ na młodego. Ale gdzieś tam w tyłu głowy mi siedzi to, iż nei mam 100% pewności, iż młodego uchronię czy to przed przemocą czy porn… Bo w każdej bajce może być osadzona treść nieodpowiednia. Wczoraj zbanowałem kilka profili w tematyce "Ronaldo", "Messi". Niby ok, pokazywały bramki, opowiadały historię. Ale miedzy ujęciami pojawiały się treści nieodpowiednie dla nieletnich. I nie chodzi mi o treści lajcikowe. Ale treści, które są zwykłymi aktami.

I tu wchodzimy w temat, przy którym pół Polski dostaje szału, czyli edukacja seksualna. Samo to słowo wywołuje wojnę, jedna strona od razu krzyczy "będą uczyć seksu", druga odpowiada sloganami, i tak się to ciągnie dekadami, obie strony mówią obok siebie, ale żadna nie mówi o dzieciach. Dzieci tymczasem rosną a algorytmy pracują nad ich jedyną edukację seksualną, jaką część z nich dostaje, internet serwuje im Por..ub.

Żeby edukacja w tym temacie miała jakikolwiek sens, musi wyprzedzać ekspozycję, a nie gonić ją z opóźnieniem. Statystyki mówią, że dzieci widzą por.. przed jedenastymi urodzinami. Dlatego ta trudna rozmowa nie może czekać do ósmej klasy gdy na biologii zawstydzony nauczyciel coś bąknie. Dziesięć czy jedenaście lat to podstawy dojrzewania, bo tak właśnie się to się zaczyna najczęściej.

Tyle że w Polsce to całe zadanie ląduje na rodzicach a większość rodziców sama nigdy nie dostała żadnej edukacji w tym temacie i nie ma pojęcia jak w ogóle zacząć tę rozmowę z dzieckiem. Szkoła zrzuca to na dom, dom na szkołę, a nasze postkomunistyczne zaściankowości w temacie seksu nie pomagają. Za komuny to był temat tabu i nadal zostaje tabu, do dziś wielu dorosłych zachowuje się jakby ten temat po prostu nie istniał. Oczywiście kler też nie pomaga, a właściwie utrudnia.

Każde pokolenie rodziców powinno dać swoim dzieciom troszkę więcej niż dostało od własnych rodziców. Czasy się zmieniają i przez dostęp do mediów społecznościowych temat zaczyna generować problemy.

I media społecznościowe maja to gdzieś. Ich algorytmy pracują dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, żeby moje dziecko zobaczyło jak najwięcej.

Źródła:

- Raport NASK "Nastolatki wobec pornografii cyfrowej": https://www.nask.pl

- Statystyki wiekowe pierwszego kontaktu z pornografią (Demagog.org.pl): https://demagog.org.pl/.../w-jakim-wieku-mlodzi-polacy.../

- Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę: https://fdds.pl

- O zjawisku Elsagate i YouTube Kids (CyberRescue): https://cyberrescue.info/youtube-kids-czy-wiesz-co.../

- YouTube Kids – oficjalne zasady dotyczące treści: https://support.google.com/youtubekids/answer/10938174?hl=pl

- Moonka.pl – dlaczego trzeba rozmawiać z dziećmi o pornografii: https://moonka.pl/czemu-musimy-rozmawiac-z-dziecmi-o.../

- Strategie JST – pornografia i dzieci jako wyzwanie profilaktyczne: https://www.strategiejst.pl/.../pornografia-i-dzieci.../